Dorosłość, ty dziwko.

Nigdy nie mogłam zrozumieć dlaczego dorośli ludzie są tak zgorzkniali. „Zobaczysz jak dorośniesz” – straszyli mnie za każdym razem, gdy wychylałam głowę pełną słodkich wizji poza ustalony szereg. No i dorosłam. I zaczynam widzieć i rozumieć o co im chodziło. I to moja osobista, wielka porażka.

Będąc młodszą marzyłam o tym, kim zostanę w życiu. Nigdy nie wiedziałam na pewno, choć planów było sporo. Nie było dla mnie żadnych przeszkód, żeby zostać kim będę chciała. A teraz widzę przed sobą kolumnę szarych ludzi, którzy przez swój własny lęk i „racjonalność” nie podejmują rzuconej przez życie rękawicy. Nie robią w życiu tego czego chcą, tylko to z czego są pieniądze. Każdy ma marzenia, ale mam wrażenie, że te marzenia stają się przekleństwem, a nie szansą na dobre życie, bo niezrealizowane, ciążą na duszy i sercu niczym żelazna kula u nogi skazańca. Posiadanie marzeń i robienie wszystkiego przeciwko nim może być bardziej zabójcze niż arszenik. Sprawi, że duchowo umrzesz w wieku dwudziestu-kilku lat. Dla wielu osób byłoby lepiej, gdyby marzeń wcale nie było.

Co jednak najbardziej mnie uderzyło w życiu ludzi dorosłych to ludzka zawiść. Nie sądziłam nigdy, że może ona przyjmować tak olbrzymie rozmiary. Każdy w swojej karierze edukacyjnej miał jakiegoś szkolnego wroga. Kogoś, kogo nie trawił i życzył mu co najmniej śmierci chomika. Ale skala problemu zawiści w życiu dorosłym to problem pięćset razy większy. Bo o ile w szkole mieliście nad sobą panią, która karciła was za głupie zachowanie, to w przypadku dorosłych nikt nikogo nie karci. Nad panią, która was karciła nie ma żadnej siły wyższej, która powie jej żeby ogarnęła swój pusty łeb i zachowywała się jak należy. Skala zawiści w tym kraju jest tak olbrzymia, że odbiera chęci do życia i działania. Nawet apetyt odbiera.

Na każdym kroku ktoś podkłada ci nogę. Poklepuje po ramieniu gratulując, a w dłoni dzierży wielki nóż, którym próbuje przekłuć powłoki twojej skóry. Gdyby jednak dotyczyło to tylko wrogów, byłabym w stanie zrozumieć taki stan rzeczy, ale gdy zawiść dotyka osoby ci bliskie, zastanawiasz się ile warte były lata spędzone wspólnie na rozmowach przy oranżadzie czy piwie. Nie minęło zbyt wiele czasu, bo ileż to jest 5-10 lat w skali świata, a gdy się rozejrzysz dookoła siebie, nie zobaczysz nawet jednej osoby, która kiedyś deklarowała się, że będzie. Dorosłość to rozczarowania, ale nie tyle przyszłością, co przeszłością, bo zaczynasz rozumieć jak dawałeś się oszukiwać i dostrzegasz kruchość relacji, które kiedyś tyle dla ciebie znaczyły. Wydawało ci się, że masz wokół siebie ludzi z którymi coś cię łączy, dla których coś znaczysz, którzy są jednymi z nielicznych, z którymi złapałeś nić porozumienia, a tymczasem czas zweryfikował wasze znajomości. Okazuje się, że część ludzi spędzała z tobą czas, bo nie miała nic lepszego do roboty, część chciała wykorzystać twoje słabe strony, a kilka osób wykorzystać ciebie. W każdy możliwy sposób.

Będąc dorosłym ciężej jest być niepokornym. Na każdym kroku wiążą cię macki tego co wypada. Ci co mówią, że nie zwracają uwagi na społeczne normy i to co ludzie powiedzą, łżą w żywe oczy. Nawet w wieku dwudziestu paru lat czuję, że te macki odcinają mi dopływ powietrza. Ubiór. Taki a taki. Zachowanie. Takie a takie. Ą i Ę. Zobowiązuje cię etykieta zawodu, dress code i pierwsze wrażenie klienta. Uczymy dzieci żeby nie oceniały ludzi zbyt pochopnie, bo ważne jest to co jest w środku. Piszemy piękne bajki z jeszcze piękniejszymi morałami – “Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”. Pamiętasz te cytat bardzo dobrze, prawda? To dlaczego do cholery na co dzień zapominasz o Małym Księciu i krzywo patrzysz na ludzi, których mijasz na ulicy? Może to trywialne, co napiszę, ale mali ludzie chcą być jak najszybciej dorośli, a dorośli tęsknią do lat dziecięcych. Nigdy nie sądziłam, że życiem może rządzić taki banał.

A najsmutniejsze w tej całej sytuacji jest to, że pod tym tekstem mogę spodziewać się komentarzy „Czego się spodziewałaś dziewczynko?”, „Takie jest życie”, „Tak wygląda dorosłe życie”. I nikt się nie zastanowi nad tym, czy mogłoby ono wyglądać inaczej.

Podziel się:


1 thought on “Dorosłość, ty dziwko.”

Dodaj komentarz