[Lexmaruda pyskuje #11]: Polska nie żyje – 11.11 Dzień Niepodległości

Jak co roku, 11 listopada świętujemy Dzień Niepodległości. Nasza flaga powiewa na ulicznych słupach, na szkolnych murach, przy urzędach, sklepach i balkonach. Czuje się podniosłą atmosferę idąc szlakiem przyozdobionym narodowym symbolem – to fakt. Jest w tym jakiś element, który wzrusza. Ale w obliczu ostatnich zdarzeń, samospaleń, młodzieży heilującej, karykatur politycznych, które stały się kultowe [co jest przerażające], skandalicznego dialogu społecznego i tej paskudnej, ciężkiej atmosfery, wolałabym tego święta nie obchodzić.

Majteczki w orzełki
Bardzo burzliwe nastały w Polsce lata. Mocno upolitycznione, pełne podziałów społecznych, mowy nienawiści i werbalnych walk opozycyjnych partii. Wśród młodych ludzi wykształciła się specyficzna postawa – młodzież, niczym w „Tangu” Mrożka wyznaje często gęsto, mocno konserwatywne poglądy, czym odbiega znacznie od starszego pokolenia. Patriotyczna odzież, patriotyczne majteczki, patriotyczna pościel, kubek, tatuaż, książka, puzzle, naklejki na samochód i portfel. Dla mnie to karykatura patriotyzmu. Jednak popyt na ostentacyjne, narodowościowe gadżety wzrasta z każdym miesiącem. Nie rozumiem tego trendu, ale przecież nie muszę wszystkiego obejmować swoim wąskim rozumkiem. Jednak zauważam w tym bardzo zły kierunek. Patriotyzm nie tylko stał się modnym towarem, co zatarło jego aksjologiczne znaczenie, ale przede wszystkim doszło do zmiany definicji tego pojęcia. Patriotyzm to nadal miłość do ojczyzny, tylko że miłość chora, podsycana nienawiścią, ksenofobią, rasizmem, zmierzająca kłusem w kierunku wartości nacjonalistycznych. Patriotyzm nie jest już dłużej wartością, a rzeczą.

Polska nie żyje

Patriotyzm to działanie na rzecz swojego kraju. Co to znaczy? Sadzenie rabatek kwiatowych, budowanie ulic, inwestowanie w rozwój kultury i ochrony środowiska. Zgadza się, jednak Polska jest tylko tworem. Nie jest osobą. Nie żyje – nie czuje, nie cierpi, nie cieszy się. Nie jest bytem realnym, jest abstrakcją. Wartościową abstrakcją, abstrakcją ważną i naszym powodem do dumy. Abstrakcją, która jednoczy. Ale nadal tylko tworem. My tworzymy Polskę, a zatem Polska to my. Polska to ludzie. Wszyscy, którzy tu mieszkamy. Ja, ty, twój sąsiad, moja babcia, Rotmistrz Pilecki i Józef Piłsudski. To cudzoziemcy, którzy z różnych powodów zdecydowali się na zamieszkanie w tym kraju.

Polak w listopadzie 2017r. niekoniecznie jest białym, heteroseksualnym, rosłym mężczyzną, wyznawcą katolicyzmu. Nasze społeczeństwo stanowią oprócz rdzennych Polaków mieszanki związków różnych narodowości i ras. To ludzie, którzy dzięki globalizacji, łatwo dostępnym podróżom i bezproblemowej komunikacji – zarówno internetowej jak i lokomocyjnej – poznają różnorodności tego świata i zmieniają swoje zapatrywania, poszerzając swoje horyzonty. I dopóki żyjemy wszyscy w tym tworze zwanym Polską, póki o niego dbamy, opłacamy podatki, nie śmiecimy, nie kradniemy, nie robimy sobie nawzajem krzywdy i zachwycamy się pięknem tego kraju, wszyscy jesteśmy Polakami. Równymi, jednakowymi Polakami bez znaczenia czy nasza skóra ma odcień bardziej lub mniej brązowy, sypiamy z mężczyznami lub kobietami, nosimy krzyże, jarmułki, hidżaby lub nie nosimy nic.

„Odpalić piece w Auschwitz”

Żadna to sztuka kochać kraj, w którym nie ma problemów, w którym ludzie myślą tak samo, tak samo wyglądają i zachowują się tak samo. Żeby być patriotą trzeba kochać ludzi. A ludzie są różni. Świat idzie do przodu i nie można, w dobie współczesnego rozwoju techniki oczekiwać, że przekrój społeczeństwa będzie taki sam jak w XIX wieku. Ludzie, którzy nie mogą zaakceptować zmian i nienawidzą wszelkich przejawów inności tak naprawdę nie mogą podołać tej trudnej i ciężkiej miłości.

Płakać mi się chce, kiedy otwieram podwoje Internetu i widzę tę nienawiść, widzę rasizm, ksenofobię, homofobię i chamstwo. Boli mnie to, że jesteśmy jednym narodem, a tak bardzo podzielonym, tak przepełnionym jadem i plującym kwasem. Jako naród, społeczeństwo tak zwichrowane przez przeciwności losu, które przynosiła nam historia, powinniśmy działać razem. Pierwszy raz od długiego czasu jesteśmy w takim okresie dziejów, że mamy dostatek wszystkiego, nie odbiegamy zbyt mocno od reszty Europy, więc mamy szansę pracować nad udoskonaleniem naszej niedoskonałej demokracji, budowaniem społeczeństwa obywatelskiego i rozwijaniem tego kraju. Zamiast tego tracimy czas na to, by przeszkadzać paradom równości w przechodzeniu przez ulice miast, obrzucać się kupą na społecznościówkach postulując wznowienie prac pieców w Auschwitz i marnując siły, które moglibyśmy przeznaczyć na budowanie kraju, na nienawidzenie się nawzajem. Czyż nie jest to etos prawdziwego żołnierza i patrioty chronić rodaków własną piersią i iść z nimi ramię w ramię?

Patriotyzm to świadomość.

Dla mnie patriotyzm to codzienność. Drobne, małe gesty, które czynią ten kraj silniejszym, piękniejszym i bardziej potężnym. Patriotyzm to miłość i wzajemny szacunek. Do wszystkich rodaków. Do cudzoziemców, którzy przybywają do Polski. To szacunek dla historii, bohaterów, ale szacunek oparty na racjonalnych przesłankach. Nie toksyczny kult toksycznych ludzi. To nauka i wiedza o latach poprzednich. Brak wiedzy według mnie wyklucza bycie patriotą. A wyklucza zwłaszcza młodzież, która wznosi wysoko wyprostowane ręce i oddaje cześć człowiekowi, który ten kraj tak skrzywdził. To nieśmiecenie i dbanie o środowisko. Podnoszenie z chodnika śmieci i wyrzucanie ich do kosza. To kupowanie biletów przejazdowych i niejeżdżenie na gapę. To obywatelska aktywność w wyborach i referendach. To wspieranie polskich twórców i artystów. To wreszcie kupowanie polskich produktów i polskich marek. Wybieranie towarów, które na początku kodu kreskowego mają 590.

Kocham cię, Polsko. Czasem mnie wkurzasz. Ostatnio martwisz. Ale nie wyobrażam sobie życia gdziekolwiek indziej. Może celowo tu jestem, może przyszłam na świat całkiem przypadkiem akurat w tej szerokości geograficznej. Ale podoba mi się tu i nie chcę stąd uciekać – ani za pracą, ani by próbować żyć gdzie indziej.

Podziel się:


Dodaj komentarz