5 powodów, dla których Krystyna Pawłowicz nie powinna pełnić funkcji sędziego Trybunału Konstytucyjnego.

 

Stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego to mówiąc w sposób niezawoalowany – nie w kij dmuchał. Sędziowie cieszą się w społeczeństwie całkiem sporym uznaniem, a sędzia TK to trochę taki crème de la crème wśród prawników – wydawałoby się. Jak to się stało, że od internetowych pyskówek i słownych przepychanek nie najwyższych lotów, Krystyna Pawłowicz została wytypowana na jedno z najwyższych stanowisk w Polsce? 

 

Kto może być sędzią Trybunału Konstytucyjnego?

To nie do końca jest tak, że każdy prawnik z nieco większym stażem może ubiegać się o nominację. Wszystkie wymagania, które powinien spełniać kandydat na sędziego przewiduje ustawa o Trybunale Konstytucyjnym. Zgodnie z jej treścią sędzią Trybunału Konstytucyjnego może być osoba, która posiada kwalifikacje wymagane do zajmowania stanowiska sędziego Sądu Najwyższego lub Naczelnego Sądu Administracyjnego, jednocześnie spełniając łącznie wszystkie poniższe punkciki:

  1. mieć obywatelstwo polskie i korzystać z pełni praw cywilnych i publicznych;
  2. być nieskazitelnego charakteru;
  3. ukończyć wyższe studia prawnicze w Polsce i uzyskać tytuł magistra (lub zagraniczne uznane w Polsce);
  4. wyróżniać się wysokim poziomem wiedzy prawniczej;
  5. być zdolnym, ze względu na stan zdrowia, do pełnienia obowiązków sędziego;
  6. mieć co najmniej dziesięcioletni staż pracy (na stanowisku sędziego lub prokuratora albo wykonywania w Polsce zawodu adwokata, radcy prawnego lub notariusza. Wymagania, o których mowa w zdaniu poprzednim, nie dotyczą osoby, która pracowała w polskiej szkole wyższej, w Polskiej Akademii Nauk, w instytucie naukowo-badawczym lub innej placówce naukowej, mając tytuł naukowy profesora albo stopień naukowy doktora habilitowanego nauk prawnych). 

Jak to się ma do Krystyny Pawłowicz?

Krystynie Pawłowicz nie sposób odmówić szerokiego dorobku naukowego. Jest autorką ponad 90 publikacji, głównie z zakresu prawa gospodarczego publicznego. Przez 30 lat pracowała jako pracowniczka naukowo-dydaktyczna w Zakładzie Administracyjnym Prawa Gospodarczego i Bankowego Instytutu Nauk Administracyjno-Prawnych na WPiA UW, później także w Instytucie Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk czy na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. No czyli całkiem nieźle. Jednak istnieje szereg argumentów, które mogą zaważyć na słuszności powołania Krystyny Pawłowicz na to stanowisko. 

1) Wulgarny język w przestrzeni publicznej

Jesteśmy duzi. Używamy czasem brzydkich wyrazów. Mam wrażenie, że przedstawiciele niektórych zawodów nawet częściej niż często. Wulgaryzmy możemy usłyszeć na ulicy, stojąc przy skrzynce z jabłkami z sklepie, w szkole, na boisku, w szpitalach, kancelariach, biurach. I nie jest to nic nadzwyczajnego. Jednak sami przyznacie, że uwierałoby was, jednocześnie odejmując autorytetu, gdyby nagle nauczyciele zaczęli rzucać soczystymi kurwami do swoich uczniów, prawnicy w mowie obrończej nawoływaliby do „j*bania” strony przeciwnej, a urzędniczka zamiast poprosić o opuszczenie pokoju, kazałaby ci „wypier*alać”. Pani profesor prawa i przyszła sędzina TK w wywiadach czy podczas komisji sejmowych nigdy nie stroniła od nazywania „rzeczy po imieniu”:

  • „Bydło poselskie z lewej strony sali zagraża Sejmowi…“;
  • „Nastały w Europie czasy: bezczelnych zdrajców, „niemieckich szmat” (…)“, 
  • “Oni są gotowi do atakowania usquam at mortem defecatum– na posiedzeniu sejmowej Komisji Sprawiedliwości. Taki pro tip – to, że powiesz coś wulgarnego w innym języku, nie odbiera temu charakteru wulgarności. Dla przykładu przytoczę klasyka: „Fuck you, you fucking fuck”. No i jak?
  • „To nie jest tak, że jak się człowiek nażre hormonów, to jest kobietą”  – o Annie Grodzkiej podczas spotkania z czytelnikami „Gazety Polskiej”
  • „Trzeba było wyznaczyć im miejsce w zoo czy na podwarszawskich polach. Niech tam epatują swoją golizną i wulgarnością. Centrum Warszawy nie należy do ludzi zboczonych i wynaturzonych“. 
  • „Spierdalaj“ – w sali obrad plenarnych Sejmu do posła Marka Balta.

Niech szacowna pani ex-posłanka żongluje nawet najbardziej wymyślnymi i chwytliwymi wulgaryzmami w zaciszu swojego domu, w gronie bliskich znajomych, czy na imprezie towarzyskiej. Przestrzeń sejmowa nie jest jednak odpowiednim miejscem do takich wycieczek słownych i jako obywatelka polska nie chcę być reprezentowana przez ludzi, którzy posługują się tak rynsztokową nomenklaturą. 

2) Brak szacunku do…

W zasadzie do wszystkich. Krystyna Pawłowicz w publicznej debacie nie szanuje nikogo: ani konkretnych grup społecznych, ani uczestników publicznych demonstracji antyrządowych, ani nawet współpracowników.

  • „Sejmowi chuligani, Schleswig-Holstein typu Deutschland, i jak nic, ciągle na prochach „dziennikarz” Nitras z przyrośniętą do łapki komórką, wyładowują frustracje po nieudanej „okupacji” sali plenarnej, teraz zastępczo, poza salą sejmową“. – o pośle Stanisławie Nitrasie.
  • „Proszę się nie odzywać, teraz ja mówię, pani myszko agresorko“ – do Kamili Gasiuk-Pihowicz na posiedzeniu sejmowej Komisji Sprawiedliwości;

3) Egzotyczna metoda wykładni przepisów prawa i nierespektowanie Konstytucji

Doktryna prawna różni się w różnych miejscach Polski, ale bez przesady. Na swoim Twitterze Krystyna Pawłowicz opublikowała niegdyś taki post:

„Domniemanie niewinności NIE MA zastosowania przy ZATRZYMANIU osoby, której popełnienie przestępstwa został wystarczająco UWIARYGODNIONE. W chwili zatrzymania traktuje się ją jako WINNĄ. Domniemanie niewinności stosuje się PÓŹNIEJ, szczeg. PRZY ocenie dowodów i WYDANIU WYROKU”.

 

 

Nie pytajcie mnie o zasadność zastosowania wersalików w powyższej wypowiedzi. Serio, nie wiem. Nie to jednak mnie zastanawia. 

Powyższy wpis i szereg kolejnych pojawiły się w związku z zatrzymaniem Jakuba A. W sprawie zabójstwa 10-letniej Kristiny. Sprawą żyła cała Polska. Wszystko za sprawą skandalicznych zdjęć oraz filmów udostępnionych w Internecie. Jakub A. został zatrzymany, zakuty w kajdanki zarówno na rękach jak i nogach, wyprowadzony boso i w bieliźnie. Później media rozgorączkowane były filmem z „powitania w areszcie“ oskarżonego, nieskazanego mężczyzny. Interweniował Rzecznik Praw Obywatelskich, Adam Bodnar. Mimo bestialskiego czynu, którego dopuścił się 22-latek, w XXI wieku, w centrum Europy niedopuszczalnym jest – czy to się komuś podoba, czy nie – aby organy władzy państwowej dokonywały zatrzymania, kompletnie nie szanując godności ludzkiej. Przeciwnikom tej zasady przypomnę tylko case Tomasza Komedy, który również został zatrzymany pod zarzutem zabójstwa i skazany, a po 18 latach okazało się, że był niewinny. 

Co na to Krystyna Pawłowicz?

Dokonała ona dość egzotycznej wykładni przepisów prawa, twierdząc, że „zasada domniemania niewinności nie ma zastosowania przy zatrzymaniu osoby, której popełnienie przestępstwa został wystarczająco uwiarygodnione”. 

Takie stanowisko nie jest zgodne z żadną z linii orzeczniczych ani doktrynalnych.Zasada domniemania niewinności stanowi, że każda osoba jest niewinna wobec przedstawianych jej zarzutów, dopóki wina nie zostanie jej udowodniona. 

UDOWODNIONA. Nie „uprawdopodobniona“.

Wyobraźcie sobie system prawny oparty wyłącznie na prawdopodobieństwach, a nie na udowodnionych, wykazanych faktach. Aż rozbolała mnie głowa. 

Jak zostało stwierdzone w wyroku SA w Warszawie, z dnia 11 października 2012„ustalenie winy oskarżonego na domniemaniach i przypuszczeniach, a nie na podstawie jednoznacznych i stanowczych dowodów jest całkowicie błędny i w sposób ewidentny narusza zasadę domniemania niewinności określoną w art. 5 § 1 KPK“. 

Zasada stanowiąca podstawę Kodeksu Postępowania Karnego wywodzi się natomiast z najbardziej podstawowego dokumentu jakim jest Konstytucja RP z 1997 roku. W art. 42 ust.3 wyraźnie napisane zostało, że każdego uważa się za niewinnego, dopóki jego wina nie zostanie stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu.

Jeżeli zatem Krystyna Pawłowicz nie respektuje zapisów zawartych wprost w Konstytucji, jak może zostać sędzią (o ironio), Trybunału Konstytucyjnego?

4) Zachowanie, jakie nie przystoi ani posłance, ani sędzinie, ani nikomu dorosłemu

Jako posłanka była kilkakrotnie karana naganami, upomnieniami, a także zwracaniem uwagi przez Komisję Etyki Poselskiej za naruszenie zasady dbałości o dobre imię Sejmu. 

Przykładowo przy okazji wywiadu dla portalu Fronda.pl, na temat akcji „Wiedźmy w Warszawie”, organizowanej z okazji Dnia Kobiet, powiedziała: „Niestety, te panie ‚wiedźmy’ nie mają nic do powiedzenia. Cokolwiek powiedzą, to natychmiast można wykazać po prostu ich głupotę i infantylizm. ‚Wiedźmy’ urządzają happeningi i wygłupy, bo na nic innego ich intelektualnie nie stać”. Nie jest to najbardziej kontrowersyjna ze wszystkich wypowiedzi posłanki, ale na szczególną uwagę zasługuje postawa wobec wytkniętego naruszenia, na które zareagowała w typowy sobie sposób: „Mam w nosie, co robi ta komisja, jest całkowicie zbędna“. 

Kolejnym razem upomniano posłankę za „zamknijcie mordy, tak jak prezes powiedział, zdradzieckie mordy”. Tutaj również stwierdzono ewidentne naruszenie Zasad Etyki Poselskiej, o czym stanowiła kolejna uchwała Komisji Etyki Poselskiej Sejmu.

Ponownie ukarano ją za to, że w czasie debaty nad projektami w sprawie związków partnerskich, Pawłowicz raczyła wypowiedzieć się na temat transseksualnej posłanki Anny Grodzkiej m.in.: „do tego Grodzkiego, bo jak widzę faceta obok siebie, to jak mogę się zwracać „proszę pani”, mówię: »Jak się człowiek nażre hormonów, to nie staje się kobietą«”. 

Jak zatem osoba z taką historią upomnień i nagan może startować na stanowisko, gdzie jedną z podstawowych wytycznych jest „nieskazitelny charakter”. 

5) Zniesławianie konstytucyjnego organu – Rzecznika Praw Obywatelskich

Tu ponownie, pani Krystyna Pawłowicz nie respektuje zasad wyznaczonych w treści Konstytucji RP. Art. 208 Konstytucji stanowi, że „Rzecznik Praw Obywatelskich stoi na straży wolności i praw człowieka i obywatela określonych w Konstytucji“. Ex-posłanka miała na ten temat swoją teorię: „RPO jest elementem politycznej opozycji. Jest wyjątkowym szkodnikiem“. 

Inwektywy pod adresem RPO posypały się z ust posłanki w związku z przedstawionym przez niego raportem na temat praw człowieka w Polsce za 2018 rok, w którym stwierdził, że naprawy wymaga problem smogu, podpalania wysypisk śmieci, brak edukacji antydyskryminacyjnej i wykluczenie społeczne wielu grup społecznych: osób niepełnosprawnych, LGBT czy kobiet. Twierdził także, że istnieje znaczący problem ze stosowaniem przemocy na komisariatach policji. 

Posłanka w wielkich emocjach stwierdziła, że RPO oskarża Polaków o holocaust (?), że reprezentuje tylko osoby seksualnie chore, prowadzi działalność, która niszczy funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości oraz wycofuje skargi z TK w sposób skandaliczny obrażając legalnie wybranych sędziów. O ile ataki i oskarżenia dotyczące nienawiści do ojczyzny i holocaustu można uznać za swojego rodzaju przejaw jaskrawej wyobraźni pani posłanki, to oskarżenia o wycofywanie skarg z TK i zniewagę funkcjonariuszy publicznych, jakimi są sędziowie TK, wypełniają znamiona zawarte w art. 212 KK, czyli po ludzku – stanowi przestępstwo zniesławienia, które zagrożone jest karą grzywny lub ograniczenia wolności. 

A tak na marginesie…

PIS forsował ustawę, która stanowiła o przejściu w stan spoczynku sędziów Sądu Najwyższego po osiągnięciu 65 roku życia. Uzasadnieniem tego procesu miał być fakt braku zdolności do pełnienia funkcji sędziego po przekroczeniu magicznej „65”. Co ciekawe, wszyscy kandydaci proponowani przez Prawo i Sprawiedliwość przekroczyli ów próg. To nie ageizm, jedynie czysta troska: Elżbieta Chojna-Duch skończyła 71 lat, Krystyna Pawłowicz 67, podobnie były prokurator Stanisław Piotrowicz. Najwyraźniej wiek sędziów SN jest przeszkodą nie do pokonania, jednak w Trybunale Konstytucyjnym mogą zasiadać sami wiekowi specjaliści. 

 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *