Jak zabijać powoli i skutecznie. Studium przypadku świętokrzyskiej kolei.

małe miasteczkoLeave a Comment on Jak zabijać powoli i skutecznie. Studium przypadku świętokrzyskiej kolei.

Jak zabijać powoli i skutecznie. Studium przypadku świętokrzyskiej kolei.

Temat kolei jest mi niezwykle bliski, gdyż mocno bliska jest mi osoba, która poświęciła na pracę w PKP 16 lat swojego życia. Mój sentyment do podróży pociągami wynika najprawdopodobniej ze wspomnień, w których w letnie popołudnie odprowadzam moją babcię na peron w moim małym miasteczku, a ona wyciąga z torby czekoladowy order z wafelkiem w środku. Zadowolona, z poczuciem spełnionej misji, mogę z powrotem biec do domu.

Oczywiście incydent ten powtarzał się regularnie, co po pewnym czasie okazało się być źródłem dyskomfortu mojej babci, która w pewnym momencie zaczęła sprytnie wymykać się z mojego domu, tak abym przypadkiem jej sześcioletnia wnuczka nie zaoferowała jej swoich nieocenionych usług konwojowo-ochroniarskich żądając w zamian zapłaty w jedynie słusznej walucie.

I to jest pierwsza rzecz jaka przychodzi mi do głowy, kiedy myślę o kolei. Inna to taka, że odkąd stąpam po ziemi, kolej kojarzy mi się z opóźnieniami, zatłoczonymi korytarzami i zapachem uryny. Jednym słowem – niską jakością usług. Pociągi wydawały mi się zatem mało atrakcyjne i to z powodów całkowicie uzasadnionych. Lokalna kolej, którą znałam, właśnie taka była. Później, w 2009 roku, wyrżnięto ją w pień.

W kolejnych latach życia miałam okazję podróżować po większych polskich aglomeracjach, a później jeszcze za granicami Polski. Podróż po Czechach wywróciła mój świat do góry nogami, a wymiana uczniowska z kolegami z Chorwacji, utwierdziła mnie w przekonaniu, że żyję w ogromnym błędzie, a pojęcie „kolei” jest znaczniej szersze niż tylko ekspresowy pociąg do Warszawy, ale także codzienny środek transportu dla setek ludzi w nawet najmniejszych miejscowościach.

Skąd wzięło się takie myślenie?

Centrum zrównoważonego rozwoju upatruje genezy w działaniach władz z lat 80. i 90., które wpływały nie tylko na pogorszenie dostępności połączeń, ale także na pogorszenie standardu stacji, poczekalni; likwidowano krótkie strefy dojścia, zamykano kasy, poczekalnie. Było to pokłosie strategii zmierzającej do szukania oszczędności przez zamykanie, a raczej „wygaszanie“ przedsiębiorstw, które na siebie nie zarabiają. Towarzysz Wojciech Jaruzelski czy towarzysz Wojciech Wiśniewski wdrażali system cięcia poprzez doprowadzanie kolejnych punktów do bankructwa, by tym samym wprowadzać mechanizmy rynkowe do gospodarki Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej oraz dopuścić zachodni kapitał.

Powszechne były także inne praktyki wygaszania, które opisywał Andrzej Jezierski: albo dojazd w godzinach zbyt późnych: do szkół i pracy np. najwcześniej 8:05, albo takie konstruowanie połączeń, aby pociąg dojeżdżał do stacji przesiadkowej po dojechaniu przed 5 minutami pociągu, do którego należał się przesiąść.

Jakie miało to skutki?

Wygaszanie połączeń kolejowych spowodowało stopniowe odchodzenie osób od usług kolejowych. Najpierw zrezygnowali najaktywniejsi a także ci, którzy z jakiś powodów finansowych mogli pozwolić sobie na zakup samochodów. Została grupa tych którzy mogli dopasować swój rozkład dnia do szalonego rozkładu pociągu. A na końcu zostały osoby najbiedniejsze, często w wieku starszym, osoby niezaradne, które nie mogły dotrzeć do lokalnych mediów czy elit i bronić się przed wygaszeniem połączeń. Wygaszone połączenia nie były więc już problemem lokalnych elit. Władza zatem generowała społeczne przekonanie, ze kolej kojarzona była z transportem niszowym, „socjalnym“ w złym tego słowa znaczeniu – czyli takim dla najbardziej nieprzystosowanych społecznie członków społeczeństwa.

Zmuszało to ludzi do szukania innych środków lokomocji, alternatywną stały się mini-busy oraz samochody osobowe. Dziś taki stan rzeczy nie jest nowością, społeczeństwo stoi na innym szczeblu zamożności, niż na przełomie lat 99-2000, ale wtedy odcinanie ludziom jedynego środka transportu uważam za bandyctwo.

Ludzie z dnia na dzień tracili pracę, nie byli w stanie przedostać się do szkół czy zakładów. W niektórych częściach kraju zaczęło dochodzić do nielegalnych rozbiórek torów, kabli z miedzianymi elementami, kradzieży na terenach stacji kolejowych. Miało to wpływ na pogłębianie się kryzysu związanego z i tak, wygaszanymi połączeniami, gdyż kolejne kilometry torów przestały być zdatne do użycia.

Zamordyzm uprawiany na polskich liniach kolejowych

W skutek samych przemian politycznych w latach 1989-90 Polska straciła 2700 km linii kolejowych. 1991-2002 połączenia pasażerskie zniknęły z 6200 km normalnotorowej sieci kolejowej. Warto też dodać, że masowe odłączanie peryferyjnych linii kolejowych to nie tylko negatywny wpływ na sytuację małych miasteczek i wsi, ale także zmniejszenie potoku podróżujących na stacjach przesiadkowych i liniach magistralnych.

W 1985 roku ostatni raz udało się przekroczyć magiczną liczbę 1 miliarda połączeń kolejowych. W 2000 roku było to już 360 mln, zaś w 2018 roku liczba ta spadła do 310 mln przejazdów rocznie, co było ogłaszane przez PKP jako powód do dumy i wielki sukces.

Dlaczego budowa połączeń kolejowych jest tak ważna?

To tani i ekologiczny środek lokomocji. Pochodzę ze świętokrzyskiego miasteczka, położonego w powiecie koneckim. Zanim tutaj przyjechałam, przestudiowałam wszystkie przystanki i stacje kolejowe kolei normalnotorowej oraz wąskotorowej. 31 lipca 2009 roku torami mojego miasta przejechał ostatni pociąg. Linia 52 Łódź Kaliska-Dębica, na odcinku Skarżysko-Kamienna – Tomaszów mazowiecki została w całości odłączona, prawdopodobnie ze względu na to, że nie została nigdy zelektryfikowana, a więc przejazd nią generował potrzebę zmiany lokomotywy z elektrycznej na spalinową.

Być może dlatego, że przystanek znajdował się w środku lasu, bez żadnego sensownego i bezpiecznego podejścia. A może dlatego, że przez sąsiednie miasto powiatowe przejeżdżały dziennie 2 pociągi. Świetnie mają się u nas busy, auta, ale jesteśmy jednym z dwóch powiatów województwa świętokrzyskiego całkowicie odciętym od reszty kraju w zakresie kolei.

Przeanalizowałam wiadomości dotyczące wszystkich 13 powiatów województwa świętokrzyskiego, pod kątem ilości zamkniętych stacji/przystanków kolejowych w danym powiecie. W powiecie koneckim, z którego pochodzę, zlikwidowano 10/10 punktów; podobnie powiat kazimierski został brutalnie odcięty od kraju, poprzez likwidację 13/13 przystanków koeli wąskotorowej. Sytuacja jest bardzo zła również w powiecie opatowskim (5/7, 71%), w powiecie pińczowskim (14/17, 82%) czy buskim (5/7, 71%). W moim powiecie mieszka prawie 80 tysięcy ludzi, w kazimierskim blisko 35 tys. To już 100 tysięcy ludzi całkowicie odciętych kolejowo.

Według danych opublikowanych przez GUS w 2018 roku, kierunek migracji ludności jest niezmienny i coraz więcej ludzi decyduje się na wyprowadzkę z miasta, aby zamieszkać w mniejszych miasteczkach i wsiach, często podmiejskich, położonych w pobliżu dużych aglomeracji. Tylko 28% mieszkańców tego kraju mieszka w miastach określonych przez GUS jako „wielkie” (pow. 200 tys. mieszkańców), oraz dużych (powyżej 100 tys).

Tymczasem w Polsce jest około 100 miast zamieszkanych przez ponad 10 tysięcy mieszkańców, które nie mają dostępu do kolei. Zaprzepaściliśmy kolejową spuściznę Polski Ludowej, a jej odbudowa nie będzie prosta, bo zmieniły się lokalne problemy, a migracje zachodzą na niespotykaną dotąd skalę.

Obietnice PiSu nadają mieszkańcom zapomnianego przez wszystkich regionu, podmiotowość, którą odbierała im dotychczasowa władza. Wreszcie ktoś się nimi zainteresował, wreszcie ktoś nie tylko mówi o nich, ale mówi z nimi, roztacza poczucie zaopiekowania i bezpiecznej przyszłości. Czy mówi wiarygodnie i z sensem, to już inna kwestia. Bardzo bym sobie życzyła, aby politycy i polityczki opozycyjni do miłościwie nam panujących, wzięli sobie do serca ten postulat o pochylenie się nad sprawami mniejszych społeczności.

W ramach tego miejsca w Internecie zajmuję się prawem, feminizmem, socjologią i etyką. Wkręty metryczne to moja gorąca miłość. Ostatnio jara mnie historia polskiej kolei i prowincjonalnych ruchów robotniczych. Moim wielkim marzeniem jest odwiedzić wszystkie kraje byłego ZSRR. Więcej o mnie przeczytasz w zakładce o tajemniczo brzmiącej nazwie "o mnie".

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Do góry