„Tańczy, śpiewa, recytuje, krawaty wiąże i usuwa ciąże” – 6 kroków: jak znaleźć cel w życiu?

Jestem w takim wieku, że mogę zrobić wszystko: studiować, pracować, założyć rodzinę albo usiąść na kanapie przez telewizorem i do końca życia nie robić nic. Ja jednak czuję, że muszę działać. Mam taką wewnętrzną potrzebę osiągnięcia czegoś w życiu. Tylko że nie mam pojęcia czym jest owo „coś”.

Zmieniam zdanie, nastawienie, pomysły z szybkością błyskawicy. Codziennie wymyślam nowy sposób na życie. Raz wyjeżdżam na wolontariat do Kambodży. Innym razem wyprowadzam się Warszawy. Kiedy indziej wyjeżdżam na wymianę studencką do Moskwy. Taka niestałość jest dla mnie źródłem ciągłego niepokoju i nerwów.  Zazdroszczę ludziom, którzy wiedzą jak chcą, by ich życie wyglądało. Od dziecka chcieli być strażakiem, górnikiem, prawnikiem, lekarzem. Ja chciałam być archeologiem, chemikiem i tajnym agentem w jednym. „Tańczy, śpiewa, recytuje, krawaty wiąże i usuwa ciąże”.

Mały wybór, mały problem. Duży wybór, duży problem.

W PRL-u na półkach stał tylko ocet i papier toaletowy. Mały wybór – źle. Ale czy duży – to dobrze? Miałam cel na każdym stopniu edukacji. Tyle że w małym mieście nie było zbyt dużo możliwości wyboru. Jedno gimnazjum w mieście, dwa licea w okolicy. Trzęsłam światem lokalnym. A potem wyjechałam do dużego miasta i wpadłam jak śliwka w kompot. Jestem w takim wieku, że mogę zrobić wszystko: studiować, pracować, założyć rodzinę albo usiąść na kanapie przez telewizorem i do końca życia nie robić nic. Ja jednak czuję, że muszę działać. Mam taką wewnętrzną potrzebę osiągnięcia czegoś w życiu. Tylko że nie mam pojęcia czym jest owo „coś”.

Kierunków studiów jest moc, zawodów i stanowisk pracy – jeszcze więcej. Wstępnie sprecyzowałam moją drogę w okresie licealnym: humanistyka. Jest to już jakieś zawężenie. Później studia prawnicze. Dają one szerokie możliwości wyboru – ich skończenie nie cementuje mnie na resztę życia w todze i oceanie akt sprawy. Ta różnorodność jest wspaniała. Ta różnorodność wyboru po prostu mnie przeraża. Czuję się jak malutka dziewczynka przed wielką górą, na której ktoś każe się jej wdrapać. Stoję więc w miejscu, od którego odchodzi kilkanaście różnych ścieżek. Nie wiem, którą wybrać – która z nich będzie najlepsza, która zapewni mi dobre życie i niezłe pieniądze, ale przy okazji nie znuży mnie, nie okaże się być nudna i po prostu zła. Boję się, że idąc jedną z dróg nie będę mogła ani zawrócić, ani jej zmienić. Chyba tylko to mnie powstrzymuje od tego by ruszyć tego martwego punktu.

6 kroków: jak znaleźć swoją drogę?

Ja sama ciągle szukam. Wierzę, że kiedyś znajdę. Być może wydam się nie najlepszym przykładem, bo skoro sama nie wiem to jak mogę radzić. Od długiego czasu zmagam się w tym problemem i sporo się już dowiedziałam. Po rozmowach z ludźmi, wielu przeczytanych artykułach i książkach o szukaniu w życiu celu wiem, że:

  • Studia nie oznaczają, że jesteś dorosły. A co za tym idzie, nie musisz jeszcze podejmować ostatecznych decyzji. Nie musisz widzieć „na pewno”, czego dokładnie chcesz. 

To czas, żebyś próbował, szukał, doświadczał, uczył.  Natniesz się nie raz, nie dwa. Być może kiedyś będziesz nawet tego żałować. Ale warto się przekonać, czy coś jest dla ciebie, niż potem żałować, że czegoś nie spróbowałeś. Ja zawsze marzyłam o pracy w kawiarni, sprzedawaniu ciastek i parzeniu kawy. Spróbowałam i bardzo się z tego cieszę, mimo że wiem, że nie chcę w przyszłości pracować w ten sposób, bo to kawał ciężkiej, słabo płatnej pracy. Ale przekonałam się o tym na własnej skórze.

Mało tego, że na studiach nie musisz wiedzieć „na pewno” – bez znaczenia na jakim etapie życia właśnie się znajdujesz, zawsze możesz obrócić je o 180 stopni. Wielu jest szczęśliwców, którzy rzucili posadę w korpo i wyjechali doić krowy i budować gospodarstwo na wsi. Albo sprzedali co mieli i ruszyli w świat.

Za przykład niech posłuży historia człowieka z mojego bliskiego otoczenia, który skończył technikum gastronomiczne, a pałając wielką pasją do motoryzacji, otworzył warsztat i naprawia zabytkowe auta, które przyjeżdżają do niego z całej Europy. To chyba najlepszy dowód, że jeśli tylko się chce, to można zmienić swoje życie diametralnie.

  • To że ktoś coś robi i jest w tym świetny, nie znaczy, że ty też będziesz. 

Mało tego – wcale nie musisz. Nie wiem jak u innych, ale ja zawsze doświadczam ukłucia zazdrości, kiedy widzę, że coś się komuś udaje. Ktoś robi szpagat – czuję ukłucie zazdrości, że ja tak nie umiem. Ktoś dostał piątkę z postępowania karnego, ja nie zaliczyłam – znowu zazdrość. Może się to wydawać irracjonalne, ale tak mam. Jest to bardzo demobilizujące i przeszkadzające. Z tym punktem chyba najciężej jest mi sobie poradzić.

Ludzie są różni i to samo w sobie stanowi kwintesencję świata i piękna. Gdyby wszyscy byli tacy sami, byłoby po prostu nudno. Podziwiaj tych wspaniałych ludzi, niech oni będą inspiracją dla Ciebie, a ty sam skup się na sobie. Bądź osobą, którą będą podziwiali inni.

  • Nie słuchaj wszystkich dookoła, tylko siebie. To że ktoś ci radzi, nie znaczy, że musisz wdrażać to w życie. 

Rodzina chce dla Ciebie jak najlepiej, a przynajmniej co do zasady tak jest. Twój partner/partnerka widząc Twoje niezdecydowanie też będzie Ci podsuwać różne możliwości. Przyjaciele, będą się starali pomóc. Możesz wziąć pod uwagę ich sugestie, ale nie masz obowiązku wdrażania ich w życie. To Twoje parędziesiąt lat na tej Ziemi, więc nie zmarnuj ich na obawy, zastanawianie się, gdybanie. To Ty wiesz, co jest dla Ciebie najlepsze. Nikt za Ciebie życia nie przeżyje.

  • Daj sobie czas.

Nie wymyślisz w 10 minut jak ułożyć resztę życia. Kiedyś natknęłam się na wspaniały cytat: Nie rozśmieszaj Pana Boga, że masz jakieś plany. Nie pamiętam kto to powiedział, a z Panem Bogiem i tak mamy na pieńku, ale nadal to stwierdzenie bardzo tu pasuje. Poza tym życie płata figle i lubi zmieniać to, co zaplanowaliśmy. Wiele osób przed wyborem studiów jedzie na gap year, żeby przez pracę i podróże znaleźć pasję, sens życia. Niektórzy pracując, również robią sobie przerwę i wyjeżdżają. Szukanie celu to długotrwały proces doświadczania dobrych i złych rzeczy. Po latach doświadczania, pewnego ranka obudzisz się i będziesz wiedział. Ale nic na siłę.

  • Realizuj swoje pasje

Zacząłeś cykać zdjęcia? Świetnie. Rób to. Za jakiś czas może się okazać, że po studiach będziesz pracować w zawodzie, a fotografia będzie Twoim wielkim, dodatkowo płatnym atutem. Umiesz pisać – pisz. Nawet jeśli czyta Cię pięć osób, pisz. Oprócz wpisu do CV będziesz miał swoją odskocznię od rzeczywistości. Znasz dodatkowy język? To naprawdę imponujące. Kształć się, bierz udział w meetingach z native speaker’ami, wyjeżdżaj by rozmawiać z tubylcami.

Jeśli brak Ci pasji, szukaj przez działanie. Wsiądź na rower, spróbuj napisać wiersz, pójdź pobiegać, wyjedź w podróż. Pasja i miłość przyjdą same.

  • Myśl kreatywnie!

To, że studiujesz jakiś kierunek, nie znaczy że będziesz pracować w tym zawodzie. Studia nie są żadną gwarancją. Twoje hobby może więc być ogromnym atutem na rozmowie kwalifikacyjnej. A jeśli uda Ci się pracować w zawodzie – może będziesz mógł połączyć pracę z pasją? Jak moi znajomi sobie z tym poradzili:

Studiujesz prawo? Znasz niemiecki? Możesz robić międzynarodową karierę jurydyczną.
Ukończyłeś psychologię? Kochasz kawę? Prowadź szkolenia dla baristów.


Oczywiście znalezienie celu życia to nie 6 prostych kroków, które doprowadzą Cię do mety. Jednak zmiana sposobu myślenia na pewno Ci pomoże w szukaniu sposobu na życie. Po maturze zupełnie nie wiedziałam co robić. Wybór studiów był dla mnie koszmarem. Teraz, trzy lata później mam jakieś mgliste wyobrażenie o sobie. Niekoniecznie wiem co chcę robić, ale wiem czego nie chcę. A to już bardzo dużo.

 

Podziel się:


3 thoughts on “„Tańczy, śpiewa, recytuje, krawaty wiąże i usuwa ciąże” – 6 kroków: jak znaleźć cel w życiu?”

  • Przede wszystkim dobrze jest próbować nowych rzeczy i odkrywac co ci daje satysfakcję. Jeżeli do tej pory spróbowałas 50 rzeczy i nic Ci sie nie spodobało, to też jest cenna lekcja – wiesz, czego NIE chcesz robić 😊 ja myślę że kluczem do sukcesu jest bycie ciągle ciekawym, ciagle poszukującym. Jest taki cytat który mocno mnie motywuje do działania: większość ludzi umiera w wieku 25 lat, ale grzebią ich dopiero po 70stce. Mocne! I takie prawdziwe!

    Szukanie pasji to proces, maraton, a nie sprint 😊 powodzenia, wierzę że uda ci się wszystko co sobie zaplanujesz 😊

    Pozdrawiam ciepło ❤

  • Jestem właśnie dokładnie na tym samym etapie. Szukam… i sama siebie przerażam ilością rzeczy, które chcę spróbować. Może szukanie sensu i próbowanie to droga dla mnie ? 🙂 Nie brzmi pocieszająco, ale czuję entuzjazm na myśl, że jutro będę próbować czegoś nowego. Fajnie, że o tym napisałaś. Dobrze wiedzieć, że nie jestem sama. Dzięki!

Dodaj komentarz