Kim jest Lexmaruda?

 

Rita Miernik - studentka, blogerka (choć nie znosi tego określenia), pracownik miesiąca, po godzinach zapalona podróżniczka, miłośniczka mocnej herbaty i matka czteroletniego buldoga, Henryka. Kobieta-kolor, pyskate babsko, milion pomysłów na minutę. Zawsze chciała zostać tajnym agentem, archeologiem i chemikiem w jednej osobie. Teraz oddaje się lekturze aktów prawnych, bo wierzy, że dzięki temu będzie mogła komuś w przyszłości pomóc. Pani w liceum mówiła, że pisze świetnie, choć nigdy nie trafia w klucz. Widzi więcej niż inni, choć czasem zbyt wiele. Kocha ludzi, nienawidzi nienawiści. 

Skąd się wzięła "lexmaruda"? 

Miałam na życie ułożony niezły plan. I jak to z planami bywa, życie miało swój własny. Mocno to przeżyłam i traktowałam jako porażkę - zarówno miejsce, do którego trafiłam jak i kierunek studiów, którym się zajęłam. Blog pomógł mi ułożyć sobie wszystko w głowie i cieszyć się z tego co mam. A jak się okazało, mam bardzo wiele. Teraz zamiast marudzić, działam i wreszcie czuję, że żyję. A lexmaruda fajno brzmi, nie? 

O czym jest blog?

Ludzie się dziwią, jak można pisać o tym, że nie ma się pomysłu na życie. Można. Oczywiście w dobie "wychodzenia ze strefy komfortu" i kultu sukcesu to dość ryzykowne zagranie. Kiedy ktoś wie co chce robić, to robi to i jest w tym coraz lepszy. Osobiście zazdroszczę takim ludziom. Ale z drugiej strony to trochę nudne. Ja próbuję wielu rzeczy, doświadczam codzienności, zbieram baty, uczę się podróżując i poznając ludzi, codziennie przełamuję swoje bariery i walczę z demonami i nie wiem dokąd mnie to zaprowadzi. Ten blog to historia wchodzenia w dorosłość, problemy ludzi dwudziestoparoletnich i tych, którzy czują się jak dwudzietolatkowie. Czytelnicy nie wiedzą jaki będzie finał, ale najlepsze jest to, że ja sama nie wiem. Dlatego ruszamy w podróż razem. A dokąd? Zobaczymy.