Czy można kupić miłość?

Czy można kupić miłość? Można. Oto cennik:

-smycz i obroża: 50 zł

-worek karmy 15 kg: 70 zł

-posłanie: 80 zł

-woda: wykaz stawek wg administratora


O wadach i zaletach, trudach i radościach adopcji zwierząt zostało już powiedziane chyba wszystko. Jeśli szukasz porad jak adoptować i jak tego nie schrzanić, to sobie wyguglaj. Nie jestem żadnym autorytetem w tej dziedzinie nie czuję się na siłach, by komukolwiek mówić, jak powinien postępować w tej sytuacji. Adoptowanie psa wyszło mi tak, a nie inaczej. Nie jest idealnie. Nie będę Was zwodzić opowieściami o tym, że to sama radość, tęcza, a wymiociny pachną fiołkami i zupełnie mi nie przeszkadzają. Bywa ciężko. Bywa naprawdę ciężko i nie raz zastanawiasz się, czy postąpiłeś słusznie. Ale kiedy wracasz do domu i masz już dosyć wszystkiego i wszystkich, otwierasz drzwi i stoi tam on:

… i od razu ci cieplej na serduszku.

Opiszę moje wspólne życie z Heńkiem, z okazji jego czwartych urodzin.

Miałeś w domu pieska? Rodzice zadbali, żeby w domu było zwierzę, bo podobno dziecko wychowuje się w takich warunkach lepiej? Chwała im za to, bo w istocie tak jest. Martwi mnie, gdy dzieciaki zaczynają płakać na widok zwierzaków, bo mam wrażenie, że omija te dzieci wiele dobrego. Jednak posiadanie psa, kiedy jest się dorosłym wygląda zgoła inaczej, zwłaszcza jeśli mieszkasz sam. Moja mama dawała zwierzakom jeść rano i wieczorem, mieliśmy ogród, na którym zwierzaki biegały, więc w sumie dość rzadko je wyprowadzaliśmy, a kupy-wypadki sprzątał tata. Uczestniczyłam w tych czynnościach, ale sporadycznie. Zwierzę było i się ze mną bawiło, przytulało, ciągało nas na sankach, ale nie wydawało mi się być tak dużym obowiązkiem.

Teraz widzę, że jest zupełnie inaczej. To istota od ciebie zależna. Musisz dać jej jeść rano i wieczorem, zamówić karmę – karma trochę kosztuje. Nie ma spania do Bóg wie której – chociaż Henryk jest na tyle wyjątkowym psem, że poranne spacery go nie interesują. O 7 rano bardziej ma na uwadze, żeby wpakować się pod moją kołdrę. Spacer rano i wieczorem. Raz w tygodniu porządne wymordowanie psa na długiej wyprawie. Czesanie i odkurzanie kudłów. Sierść na wszystkich możliwych ubraniach. Ale i tak najgorsze są choroby i wypadki. Pamiętam, jak sama musiałam nieść Heńka prawie kilometr, gdy skręcił nogę. Posiadanie zwierzaka ma dla mnie teraz zupełnie inny wymiar, niż kiedy byłam dzieckiem. Chodzi główne o więź jaka powstaje między tobą, a Twoim psem – o wiele głębszą, niż przed laty, gdy byłeś małym berbeciem.

2,5 roku minęło odkąd zamieszkaliśmy razem z Henrykiem. Adoptowałam go jako półtorarocznego chłopca „po przejściach”, schorowanego, nieufnego, wystraszonego, zagubionego dzikuska, który nie znosił obecności innych zwierzaków. Cierpiał z powodu przerośniętej trzeciej powieki, grzybicy, miał problemy skórne, wypadającą sierść i całkowicie zdewastowany układ pokarmowy. Był bardzo chudy i koszmarnie bał się ludzi, a zwłaszcza mężczyzn. Trochę czasu zajęło, aż powrócił do zdrowia fizycznego – przeszedł zabieg usunięcia trzeciej powieki, przybrał na wadze, sierść przestała wypadać, „dziury” na skórze powoli się zagoiły, grzybica między pazurkami także zniknęła. Układ pokarmowy po dłuższej walce także wrócił do normy. Po trzech miesiącach intensywnej odnowy, Heniek był jak nowonarodzony. Miał siłę, skakał, biegał, był wesoły. Zaś z psychiką mierzymy się po dziś dzień.

Zamiast buldoga zrób sobie dziecko

Mówię serio. Kto kiedykolwiek miał do czynienia z tą rasą wie, że jest to chyba najbardziej wymagająca rasa na świecie. Dbanie o buldoga może z powodzeniem konkurować z opieką nad dzieckiem – jest tak samo absorbujące i wymagające. Doprawdy bawi mnie, kiedy przemierzamy z Henrykiem dworzec kolejowy i słyszę westchnienia młodych dziewcząt, które zachwycają się tymi fałdkami, oczkami i fafelkami.

-Jaki on słodki! Chciałabym mieć takiego psa!

Nie, nie chciałabyś. Chyba, że masz naprawdę nie równo pod sufitem i należysz do grupy buldogomaniaków, nie przeszkadza ci pierdzenie, bekanie, sapanie, dyszenie, chrapanie i terroryzowanie kuchennej podłogi kostką twarogu.

Żeby nie zniechęcać cię do adopcji na wstępie, powiem tylko, że to przypadłości tej grupy psów. Szokujące, prawda? Najbardziej instagramowe psy w rzeczywistości mocno odstają od tych słodkich zdjęć. Reszta ras jest całkiem normalna pod względem fizjologicznym, choć każda rasa ma swoje słabe punkty. Nigdy nie polecam kupowania czy adoptowania buldogów ludziom, którzy nie mają z tą rasą żadnego doświadczenia, bowiem ludzi często szokuje gama odgłosów i zapachów, jakie wydzielają i kończy się to tym, że grono piesków do adopcji się powiększa.

Psychika psa z adopcji to rosyjska ruletka.

Może trafić się pies przyjacielski, otwarty, a może trafić się Heniek. Od samego początku rzucał się na wszystkie zwierzęta, rowery, nie spał nigdy głęboko, cały czas czuwając, atakował ludzi, warczał. Bał się wszystkich zabawek, jakie mu dawałam. Doprowadzenie psa do względnej normalności na płaszczyźnie psychicznej to mozolna praca. Trochę się zmieniło przez wspólne 2,5 roku. Cieszy się, skacze, pływa w jeziorze, ma swoje ulubione zabawki, wariuje z radości na wiadomość o planowanym spacerze. Podróżujemy razem, jeździmy wspólnie autem i pociągami, komunikacją miejską, chodzimy razem na zakupy i na kawę ze znajomymi. Uwielbia, gdy przyjeżdżają do nas goście. Sam inicjuje zabawy trącając mnie głową i swoją ulubioną świnką Bożenką. Cieszy się, gdy wracam z zajęć i czeka na mnie. Jednak oprócz tych pozytywów Heniek nadal wykazuje przejawy bycia mordercą na zlecenie [i bez zlecenia]. Jakiekolwiek inne zwierzęta są obiektem jego ataków. Ma dwie duże siostry i kota, który jest obiektem jego westchnień. Te zwierzęta toleruje, choć i tak zdarzają się spięcia i nieporozumienia rozwiązywane zębami i pazurami.

Zezowate szczęście

Często było nam obojgu ciężko i zastanawiałam się wielokrotnie czy dobrze zrobiłam adoptując go. Wiele osób mówiło mi, że jako studentka, nie będę miała czasu dla psa i będzie on dla mnie tylko kulą u nogi. Bałam się, że mogą mieć rację i że mogę nie podołać wyzwaniu – tylko skrzywdzę to stworzenie. Po prawie trzech latach wiem, że nie mieli racji.

Kupienie biletu i przewożenie go pociągiem nie stanowi problemu, a w mieście coraz więcej jest miejsc, gdzie można wejść z psem. Z Heniem chodzę nawet do pracy. Jeździmy razem na wycieczki. Ostatnio ganiał niedźwiedzie w Bieszczadach. Jednym z minusów jest cena hoteli/hosteli/kwater przyjaznych zwierzakom. To zniechęca do podróży z pupilem, zwłaszcza jeśli jest się studentem. Mimo to wierzę, że zdążymy jeszcze pohasać razem po plaży. Takie mam marzenie, żeby Henryka zabrać nad morze.

Wszystkie niedogodności i gamę bącurów rekompensuje niezawodnie jego merdający ogon [ a raczej wspomnienie o ogonie] i radość w tych rozbieganych oczach. Wiem, że mogłam wieść bardziej komfortowe życie, ale co by to było za życie bez tego zezowatego grubasa u mojego boku?

Jak nie schrzanić adopcji?

  • Wybierz psa, który odpowiada ci swoim uosobieniem.

[Nienajlepiej to o mnie świadczy :P] Decydując się na adopcję, wiedziałam, że nie będę miała ani czasu, ani ochoty na długie spacery z huskym czy owczarkiem niemieckim. Wybrałam psa, który… śpi nawet na siedząco. Czasami wybieramy się na dłuższe spacery i Henio daje radę, ale zazwyczaj są to dość krótkie wyjścia. Jeśli lubisz biegać i masz na to czas – cała masa słodkich malamutów czeka w schroniskach. Do dzieła!

  • Poznaj rasę zanim jakąś wybierzesz

Ja wychowałam się z buldogiem. Buldog kołysał mojego smarkatego brata do snu, gdy ten miał dwa miesiące. Pilnował by nikt go nie obudził, a jeśli smarkacz zaczynał swoją operową arię, pies lizał go po twarzy natychmiastowo tłumiąc wszelkie przejawy smarkatego buntu. Nie wiem, czy umiałabym zająć się odpowiednio choćby Chiuauą czy Sznaucerem, wiem natomiast, że poradziłabym sobie z buldogiem francuskim i mopsem. Jeśli masz zamiar adoptować burka, możesz ten punkt pominąć, bo burki jak to burki – nie wiadomo co z nich wyrośnie i z czym zostały zmieszane. Jakie są – to pokaże czas.

  • Jeśli brakuje ci:

cierpliwości, czasu, pieniędzy lub brzydzisz się wymiocin i kupek to nie bierz psa do adopcji. Zrobisz mu tylko krzywdę. Tu również mowa o psach rasowych: niestety, ale utrzymanie bulwy jest trochę droższe od zwykłego burka. Ludzie są zaskoczeni, ile kosztuje weterynarz i niealergiczna karma dla psa i często pozbywają się takiego psa. Dlatego trzeba być świadomym, ile który pies tak naprawdę kosztuje.

Gorąco zachęcam do adopcji psów, nie tylko tych rasowych. Ludzie odejdą, ale pies cię nie zostawi. Usłyszałam ostatnio jedno znamienne zdanie. Adopcją psa świata nie zmienisz, ale możesz zmienić świat jednego psa. Może to ckliwe, ale jakże prawdziwe.

____________________
Za zdjęcia dziękujemy ninakupis.com oraz Tatusiowi Henryczka 🙂

Podziel się:


5 thoughts on “Czy można kupić miłość?”

  • Właśnie odkryłam twojego bloga i jestem mega dumna ze swojego odkrycia 😀 Weekend upłynał mi przyjemnie na czytaniu lexmarudnych postów, więc postanowiłam w końcu się ujawnić i napisać ci, jaki mam ogromny ubaw i fun przy ich wciąganiu 😀 Uwielbiam twój styl, Lexmarudo 😉 Well done! Nie jest łatwo zrobić na mnie wrażenie, ale swoim piórkiem wyryłaś się w moim małym serduszku! A twój pies wygląda co najmniej groźnie – nie wiem, czy byłabym w tym wzdychającym nad fałdkami gronie!

    Będę tu często zaglądać, więc do następnego postu 😉

    • Jest mi szalenie miło, że tu zajrzałaś i tak ciepło odniosłaś się do treści 🙂 Polecam się na przyszłość i pozdrawiam serdecznie!
  • Jakie to wszystko prawdziwe… Niestety, jest jeszcze jeden aspekt. Właśnie walczę o moją niespełna 10-letnią sunię i wiem, że nie zostało nam dużo czasu razem. Słabo mi na samą myśl o rozstaniu, a jednocześnie wiem, że zawsze będę wdzięczna za każdy dzień razem, który było nam dane przeżyć…
    Piękne zdjęcia 🙂

Dodaj komentarz