[Lexmaruda pyskuje #10]: Polsko, spróbuj to sobie wyobrazić.

Ostatnia afera związana z molestowaniem gwiazd Hollywood obudziła we mnie bardzo ambiwalentne emocje. Z jednej strony zawsze dostaję piany na wieść o seksualnej przemocy wymierzonej wobec kogokolwiek. Czy to kobieta, czy facet, dorosły czy dziecko, gwiazda czy szara myszka z Pcimia Dolnego, przemoc seksualna jest najbardziej okrutną i obrzydliwą formą krzywdy, jaką można zaserwować drugiemu człowiekowi. Bardziej obrzydliwa jest tylko wtedy, gdy wykorzystuje się swoją pozycję do uzależnienia od siebie swoich ofiar. Jednak od razu zapaliła mi się w głowie lampka. Jak to możliwe, że molestowana była jedna z najsilniejszych, najbardziej wpływowych, feministycznych przedstawicielek kobiecego świata – Angelina Jolie? Czy w ogóle usłyszelibyśmy o niej, czy zrobiła by taką karierę, gdyby nie fakt, że milczała jak grób przez dwadzieścia lat, po tym jak słynny producent ją skrzywdził? A co gdyby się nie zgodziła i sprzeciwiła? Moje moralne imponderabilia legły w gruzach.

Mamy XXI w. a nadal nie czuję się bezpiecznie wracając wieczorem sama do domu. Pierwsze o czym myślę, kiedy przemierzam niekończącą się ulicę skąpaną w świetle wieczornych lamp i widzę za sobą ubranego w ciemne kolory mężczyznę to nie to, że mnie pobije, nie to, że mnie okradnie, tylko że może mnie zgwałcić. Bo nie ma nic bardziej okrutnego od gwałtu. To najgorsza zbrodnia jaką można kobiecie zaserwować. Ten strach przez doznaniem przemocy ogranicza mnie do tego stopnia, że z wielu rzeczy muszę zrezygnować, bądź uzależniać ich byt od czyjegoś towarzystwa, w którym czuję się względnie bezpiecznie. Niektóre kobiety same podróżują, nawet po Kenii czy Wietnamie. Podziwiam je, ale z tyłu głowy nadal krzyczy głosik „Czy wy jesteście do cholery normalne?”. Dla mnie przemierzanie śląskich dróg pod osłoną nocy, nocnymi liniami autobusowymi to wyprawa na miarę podróży życia do Kenii. Nawet w dzień idąc ulicami, możesz paść ofiarą niewybrednych żartów przedstawicieli płci męskiej. Wystarczy tylko przyoblec ciało w bardziej zwiewną sukienusię.

Ludzie pakują ogromne pieniądze w kampanie przeciw przemocy seksualnej, ale skala problemu nadal jest zatrważająca. W samej UE, do 2014 roku 62 miliony kobiet przynajmniej raz w życiu padły ofiarą przemocy seksualnej. Przecież to prawie tyle ludzi, ile pomieszczą dwie Polski. To dwie Polski pełne skrzywdzonych ludzi. Polsko, spróbuj to sobie wyobrazić.

Drażni mnie to, że pod każdym artykułem o przemocy seksualnej zawsze znajdzie się imbecyl, który stwierdzi, że to wina kobiety, że ona sprowokowała, że blablabla. Jasne, wiadomo, facet to przecież tylko bezmózgie zwierzę, które nie posiada moralności, etyki i jakiegokolwiek rozumku. Nie, gówno prawda. Facet to facet, a zboczeniec to zboczeniec. Zawsze na takiego fejsbukowego ancymona wyskakują z moralizatorskimi esejami zawartymi w komentarzach obrońcy ofiary. To pozornie dobre zjawisko, bo pokazuje, że coraz więcej ludzi myśli w ten sposób.  Jednak wydaje mi się, że nie można bronić na ślepo, bezrefleksyjnie i bez zastanowienia. W tym konkretnym przypadku gwiazd Hollywood taka obrona moim zdaniem nie ma sensu. Nie bronię pana oblecha – producenta, ale gdy jakiś delikwent zadał pytanie pod artykułem w jakiejś internetowej gazecie, czy jak kobieta się zgadza to nadal jest mowa o przemocy, zastanowiłam się. Zawsze kiedy się tej przemocy używa, to jest przemoc. Tylko czy jeśli ona wyraża na to zgodę, bo ma za to otrzymać wymierną korzyść, np.: w postaci olśniewającej kariery, to czy można mówić o ofierze? Czy nie znamy profesji, w której za usługi seksualne otrzymuje się wynagrodzenie? Czy to mniejsza przemoc, jeśli zrobiono z niej gwiazdę światowego formatu? A może większa? Co to za społeczeństwo, które jeździ Bentleyami i nosi skrojone na miarę garnitury i garsonki, a przez lata biernie przypatruje się temu procederowi? Czy naprawdę wszyscy pod przykrywką uspołecznionych istot, które latają na Księżyc, jesteśmy tylko bandą zwierząt niezdolnych do głębszej refleksji? Czy ludzkość straciła czas i tysiące stron kartek w książkach na pisanie traktatów o moralności  bez potrzeby? Czy jako kobieta, przynajmniej raz w życiu muszę paść ofiarą takiej przemocy? Czy to mnie definiuje jako kobietę i odróżnia od mężczyzn? Obrzydliwość. Tylko to nasuwa mi się na myśl. Obrzydliwość.

Podziel się:


1 thought on “[Lexmaruda pyskuje #10]: Polsko, spróbuj to sobie wyobrazić.”

Dodaj komentarz