Potrzebni od galarety do galarety – jaki prezent kupić na dzień babci?

Mogłabym jak reszta blogerów wypisać 10 najbardziej odpowiednich prezentów, 20 najlepszych książek, 30 najśmieszniejszych kubeczków, 40 najsłodszych czekoladek i 50 najpiękniejszych kwiatów na Dzień Babci. Mogłabym tylko po co? Oni na pewno zrobią to znacznie lepiej ode mnie. Nie wiem też co babcie potem z tymi prezentami robią. Czy trzymają te wszystkie tandetne figurki w szafeczce, kolekcjonują dwanaście kubeczków w kredensie, a może laurkami podtrzymują płomień w kominku?

Zapytałeś kiedyś swoją babcię o czym marzy? Nie? Ja też nie. A to dlatego że wychodzimy z założenia, że one nie marzą. Marzenia stały się domeną ludzi młodych. „Musisz żyć tak, aby realizować swoje marzenia i pasje! Musisz mieć pracę zgodną ze swoimi zainteresowaniami! Musisz realizować marzenia, bo jeśli nie, to na łożu śmierci będziesz żałował, że nie spróbowałeś!”. Zastanawiałeś się nad tym, że docelową grupą odbiorców tych haseł jest człowiek do 30-40 roku życia? Myślisz, że twoja babcia miała czas, aby zastanawiać się nad sensem życia? Aby szukać pracy zgodnej z własnym widzimisię? Statystyki wskazują, że średnia życia w Polsce to 78,2 lat. Ja mam wrażenie, że to życie kończy się znacznie wcześniej.

Zawsze sądziłam, że wpisywanie się w jakiś kanon i bezrefleksyjne zgadzanie się ze społecznymi normami nie jest dobre. Lubię ludzi, którzy dostrzegają małą kropeczkę, która większości umyka. W przypadku dziadków widzę, że nie tylko normy społeczne i sytuacja gospodarcza zmuszają ich do tego, aby usunąć się z życia publicznego. Oni sami tak głęboko wierzą, że są niepotrzebni, nie warci uwagi, że sądzą, że nie trzeba poświęcać im choćby chwili swojego życia, bo nie mają nic światu do zaoferowania. Zgadzają się na to pomiatanie, ale jak tu się nie zgadzać, kiedy jedyne telefony które odbierają to te z prośbą o przypilnowanie dzieciaka czy pomoc w ugotowaniu świątecznej kolacji? Nikt nie pyta ich co u nich. Jakie mają plany na przyszłość, jak podsumowują ubiegły rok. Są potrzebni od galarety do galarety. A cóż się mogło wydarzyć u siedemdziesięcioletniej kobiety? Jakie plany może mieć osiemdziesięciolatek?

Od dziadków wymaga się bycia zupełnie ograbionymi z własnego ja. Tak przywykłam do tego założenia, że kompletnie rozwala mnie przejaw jakiejkolwiek emocji ze strony starszej osoby. Nie umiem zareagować, gdy ona reaguje. Wkurza mnie moja bezradność. Przecież to jedna z najbliższych osób jakie mam w życiu, a nie potrafię o niej powiedzieć niczego konkretnego! Dziadkowie są od realizowania moich marzeń i spełniania moich potrzeb. A ja raz do roku rzucę im na odczepne jakąś laurkę czy inne czekoladki, niech mają. Wstyd mi, że przez tyle czasu widziałam tylko czubek własnego nosa. Skręca mnie na myśl o społecznej znieczulicy i o egoistycznym zacietrzewieniu młodych ludzi.

Strasznie boję się przyszłości. Tej bliższej i tej bardziej odległej. Boję się, że życie składa się z etapów, które odhaczamy tylko po to, żeby dobrnąć do wątpliwej jakości końca. Przedszkole, podstawówka, gimnazjum, liceum, studia, praca, ślub, dziecko, samochód, dom. Potem dziesięć lat marazmu i pojawiają się wnuki. Jeszcze żyje się jako tako. A gdy wnuki będą już samodzielne, to nie pozostaje nic innego, niż położyć się na wersalce i czekać na śmierć. Na kołczingu słyszę, że moje życie może być takie jakie zechcę, ale czy to może być prawda, skoro tak wielu ludziom się ta sztuka nie udała?

W końcu zapytałam babci, o czym marzy. Czułam się tym faktem potwornie zakłopotana. Ona była zakłopotana tak samo mocno. To było tak dziwne pytanie, tak nienaturalne. Niewygodne. Odpowiedź sprawiła, że rozmowa stała się jeszcze bardziej niezręczna. „Nie wiem”. Ona nie wie o czym marzy. A może wstydzi się tego? A może faktycznie nie wie, bo od wielu lat nie wypada jej marzyć? Marzenia są dla ludzi młodych. Stara baba to niech się nie wygłupia. „O tym, żeby się ułożyło, żeby było dobrze”. Ale to nie jest jej egoistyczne marzenie. Ona chce żeby to nam było dobrze. Dzieciom, wnukom. Nie jej.

Mam 22 lata i zwiedziłam większość Europy, kawałeczek Azji i parę części Afryki. Planuję jeździć, zwiedzać, poznawać, doświadczać. Gdy ktoś mnie pyta o czym marzę, mogę opowiadać godzinami. Że transsybersyjska kolej mi się śni po nocach. Że chciałabym Izrael zobaczyć. Że zjadłabym rybę świeżo złowioną z Bajkału. Że chciałabym… Mogę tak bez końca. A tymczasem moja babcia nigdy nie była nad polskim morzem. Zakopane zna tylko ze zdjęć. Dlaczego? Dlatego, że „jakoś nigdy nie było okazji”. Okazji może i nie było, ale przede wszystkim nie było czasu i funduszy na podróże. Za pensję pracownika kolei świata nie zwojujesz. Jakby mi ktoś dał w mordę. Deską. Z gwoździami.

Pomyśl o babci jak o przyjaciółce, która widziała cię w najróżniejszych sytuacjach. Twoja babcia widziała cię w ataku histerii, kiedy twoi rodzice wychodzili do pracy. Widziała twoje gluty wiszące po pas. Widziała cię całego w kropki, gdy miałeś ospę. Widziała twoją skórę zassaną w rozgrzane bańki. Widziała cię, jak biegasz bez majtek i śmiejesz się w głos. Widziała cię jak wróciłeś nawalony jak szafa z imprezy i postawiła ci obok łóżka wodę i miskę. Żaden twój przyjaciel nie widział tyle co ona.

O rzeczach prostych rozmawia się najtrudniej. O rzeczach prostych rozmawia się najtrudniej z najbliższymi. Choć to paradoks, bo o złamanych serduszkach i łóżkowych podbojach od razu informujesz stado koleżanek. Zastanawiałeś się kiedyś jak wyglądała rzeczywistość lat 60. czy 70. w Polsce? Nie masz pojęcia, ale ona wie. Poproś ją, żeby ci opowiedziała. Zapytaj co ją zauroczyło w dziadku, zapytaj o najśmieszniejszą chwilę w życiu, zapytaj o to, czy jest zadowolona ze swojego życia, co by w nim zmieniła. Zapytaj wreszcie o czym marzy, czego zawsze chciała spróbować. I postaraj się to marzenie spełnić. Choćby umownie. Choćby nie na 100 %, ale postaraj się. Na dodanie hartu ducha powiem ci, że babcie nie marzą o rzeczach z kosmosu. Oczywiście są takie ewenementy, ale większość ma dość przyziemne fantazji i potrzeby. Może to wyjazd w góry, może to weekend nad morzem, może spróbowanie czeskich knedliczków, a może po prostu wspólne wyjście do kawiarni na ciacho i kawę. Kurczę, czy czegoś ci ubędzie? Pieniędzy? Nie rozśmieszaj mnie. Możesz nie tylko zyskać, ale także dostać od życia coś bardzo cennego. Możesz spełnić czyjeś marzenie. Więc zamiast dawać w Dzień Babci kolejną niepotrzebną duperelę, zastanów się co tak naprawdę kryje się pod tą warstwą kochanej, pomarszczonej przez czas, skóry i nie bój się zadawać pytań.

Podziel się:


Dodaj komentarz