3/4 AMORIS PIERDOLIS: SAMOTNOŚĆ.

3/4 amoris pierdolis

Spójrz w lustro. Spisz sobie na kartce twoje wszystkie sukcesy. Życiowe i te z ostatniego roku. Wszystkie, które uważasz za ważne. Zrobiłeś prawko? Nauczyłeś się jeździć na snowboardzie? Skończyłeś studia, a może właśnie się na nie dostałeś? Pieczesz najlepszą szarlotkę w okolicy? Wygrałeś olimpiadę z fizyki? Przełamałeś się i skoczyłeś na bungee? Nadal uważasz się za śmiecia? Bo wychodzę z założenia, że skoro myślisz, że w życiu nie przydarzy ci się nic lepszego od tego człowieka, przy którym teraz umierasz, to chyba oznacza, że jesteś śmieciem? Nie?

Za każdym razem, gdy ktoś przychodzi do mnie z płaczem, że jest mu źle, ale tego nie skończy, zastanawiam się dlaczego tak panicznie boi się być sam. Oczywiście wiem dlaczego się boi. Ale przecież stoję z boku i widzę, że rachunek jest prosty.

Czuję się niedowartościowany. MINUS.

Czuję się zmęczony. MINUS.

Czuję się sfrustrowany. MINUS.

Tych minusów jest znacznie więcej. I rachunek wychodzi ujemny. Rozsądny człowiek od razu by uciekał. Tylko zakochany człowiek nigdy nie jest rozsądny. Życie to wredne stworzenie, bo dopiero po czasie dostrzegasz jak głupi byłeś. Jak żenująco się zachowywałeś. Jak kupczyłeś swoją godnością by w zamian zyskać choć chwilę czyjejś uwagi. A po czasie rozumiesz także, że strach przed samotnością i tkwienie w złym związku były tak irracjonalne, że nie dowierzasz, że mordowałeś się tyle czasu.

Bycie singlem może być ok. Och, jak to fałszywie brzmi! Zaraz zleci się banda sępów i za to stwierdzenie rozszarpie mi wątrobę i rozrzuci jej kawałeczki po ulicach mojego rodzinnego miasta. Ale tak, naprawdę może być ok. Jest na pewno sto razy lepsze niż tkwienie w kupie po pas. Bo bycie samemu nie oznacza bycia samotnym. Samotność to najgorsze co może człowieka spotkać. Życie szykuje różne scenariusze. Może urwać ci rękę, nogę, zrzucić ci na barki kredyt we frankach lub chorobę. Jednak najgorszym, czym może cię obciążyć jest samotność. Dopóki masz przy sobie ludzi, choćby jedną osobę, wszystko inne jest do przejścia.

Nie, nie napiszę Ci, że bycie singlem jest lepsze od miłości. Ale spróbuj spojrzeć na to z innej strony. Bycie samemu to duża szansa.Wiesz dlaczego nie wyszło ci w poprzednim związku? Wiesz co schrzaniłeś? Wiesz już czego chcesz? Uświadomiłeś sobie swoje wymagania względem drugiej osoby? Teraz masz szansę się nad tym zastanowić. Bycie samemu to czas na samodoskonalenie. To szansa na poprawę samego siebie, by móc kiedyś wejść w nowy, zdrowy związek. To lekcja, dzięki której stajesz w pewnej odległości i widzisz swoje błędy. Nie traktuj bycia samemu jako kary, porażki czy innej tragedii. I powiem ci coś: to, że jesteś teraz sam nie oznacza, że zostałeś sam na świecie. Sama panicznie się bałam zostać sama. Wydawało mi się, że świat runie, a ja będę stała po środku wielkiej pustyni. Okazało się zgoła inaczej. Przerażała mnie wizja świąt. Że wszyscy tacy zakochani, że ta coca-cola, że ten Czarek i ta Maffashion, że czapeczki z puszkiem, opłatek, życzenia, prezenty. Prezenty były clue problemu. Były znakiem STOP i punktem wyjścia jednocześnie. Bo jak to? Nie mam komu kupić prezentu. A okazało się, że po tym jak przestałam egoistycznie patrzeć na czubek swoich palców u stóp, to dookoła mnie pojawiło się mnóstwo ludzi, którzy mnie kochają, są ze mną i którym chciałabym podziękować za ich obecność w moim życiu. I nigdy tyle prezentów nie nakupowałam i dawno nie czułam się taka szczęśliwa mogąc je im dać.

Nie zostaniesz sam jak palec. Odśwież listę starych znajomych, nawet tych, z którymi ostatnio rozmawiałeś w podstawówce. Oni też chętnie wyjdą, bo takie mamy czasy, że każdy jakoś tak się zamyka w swoim pancerzyku. Doceń ludzi, których masz obok. Rodziców. Przyjaciół. Kolegów z pracy. Przyjaźń może być bliżej niż myślisz. Mnie się taki cud przydarzył.

Nie twierdzę, że bycie samemu jest super. Bo nie jest. Jest trudne. Ale to ono sprawia, że zatrzymujesz się i zastanawiasz. Zmieniasz się na lepsze. To ono sprawia, że możesz zacząć nowy etap życia. Lepszy. Oczywiście jak już nawtykasz się słodyczy, a twój mózg zamarznie od ilości zjedzonych lodów. Na to też musisz dać sobie czas – godzenie się z faktem może potrwać dwa tygodnie albo pół roku. Ale bycie samemu może być wyzwoleniem. Może być oczyszczające i dobre. I spróbuj zobaczyć w tym szansę dla siebie.

Wiele osób boi się rozstania, bo twierdzi, że sobie nie poradzi. Cóż. Dwadzieścia parę lat sam szedłeś po tym łez padole i nadal żyjesz, więc chyba dasz sobie radę i teraz? Ludzie tak się w związkach rozleniwiają, że gdy nagle mają sami radzić sobie z codziennością, to popadają w histerię. Okazuje się, że osoba z którą byłeś, oprócz godności i spokoju ducha, zabrała ci obie ręce i dwie nóżki. I niczym Bańka-Wstańka turlasz się po ziemi i nie możesz podnieść. Weź do ręki kartkę i długopis. Wziąłeś? Ojej, a jednak masz rączki? Sprawdź, czy nóżki też? No szczęśliwie też są na miejscu! Teraz nie masz już żadnej wymówki, żeby bezczynnie leżeć i wszystkim dookoła wciskać, że sobie w życiu bez drugiego człowieka nie poradzisz.

___________________________________________________________________________

Ten tekst to część serii AMORIS PIERDOLIS, czyli czterech tekstów traktujących o największych błędach popełnianych w związkach. Nie żebym była jakąś wyrocznią. Ale mam oczy i z nich korzystam.

Wcześniejsze teksty przeczytasz tutaj:

Podziel się:


14 thoughts on “3/4 AMORIS PIERDOLIS: SAMOTNOŚĆ.”

  • Generalnie przez lata byłam singielką. I uważam, że bycia samemu trzeba się tak samo nauczyć, jak bycia z drugą osobą. Po prostu trzeba nauczyć się bycia z samym sobą. To wcale nie jest takie proste, jakby się mogło wydawać.
    • Dokładnie tak! Ludzie się kurczowo trzymają związku, bo boją się, że przyjdzie im się w samotności mierzyć z samym sobą. Moim zdaniem dopiero zaakceptowanie siebie i umiejętność znoszenia swojej osoby jest, paradoksalnie, kluczem do udanego związku.
  • Jestem tą, która powiedziała, że prędzej szczeźnie, niż wytrzyma jeszcze jeden dzień z chłopem, który nie szanuje, pije, a potem… Pewnego dnia wysłałam mu MMS ze zdjęciem worków, w których były jego rzeczy. Wolałam być samotną mamą niż ofiarą przemocy psychicznej, ekonomicznej, a potem… wiadomo. Nigdy nie żałowałam decyzji. Dziewczyny, kobiety, ludzie i ludziska! Nie bójcie się samotności, to nie ona Was niszczy tylko źli ludzie.
  • Nie wiem, jak to jest być singlem… Od 16 roku życia jestem w związku, a mam już od jakiegoś czasu trójkę z przodu. Uważam jednak, że to co piszesz to sama prawda. Jeśli miałabym tkwić w toksycznym związku, to wolałabym być singlem.
  • Zgadzam się z autorem, że bycie singlem daje możliwość spokojnej pracy nad sobą, tak żeby z tym spokojem można było wejść w kolejną relację, jeśli taka będzie 🙂
  • Zgadzam się z Tobą, chociaż sama jestem w trzyletnim związku i wiem, że gdybym miała go zakończyć sama bym się czuła jakbym straciła grunt pod nogami, ale na szczęście na trafiłam dobrze 🙂
    Bardzo podoba mi się Twój styl pisania, pozdrawiam i zapraszam do siebie 🙂
    http://kingagloria.pl/
  • Szczerze to wolałabym dozgonną samotność, niż tkwienie przez nawet kilka lat w związku, który totalnie zżera mnie od środka…
  • Tkwienie w toksycznej relacji tak niszczy psychicznie, ze w pewnym momencie zapomina sie kim tak na serio sie jest, kim sie bylo i kim chce sie byc. To jest w tym wszystkim najgorsze. Utrata samej siebie. W pewnym momencie patrząc w lustro nie wiesz ktora godzina, ktory dzien tygodnia i co tutaj do cholery robisz.. czasem jest za pozno: dzieci, kredyt, obrączki, pies, przyjaciele, wspomnienia czy pseudo plany (z taka osoba planowanie wyjscia do sklepu przychodzi czasem z trudem).
    Samotnosc? Z autopsji powiem tyle, ze czasem trwajac w zlym zwiazku czujemy sie bardziej samotni, niz jako single. Nie zauważamy ze sie zmienilismy, ze popsuly nam sie kontakty z osoba z ktora kiedys nie moglysmy przestac pisac na fejsie, ze w ogole zachowujemy sie inaczej. I wlasnie w momencie gdy powiemy DOSC osobie ktora nabrudzila nam w glowie, przychodzi moment gdy widzimy ile osob zawsze bylo przy nas, ze nigdy nie bylismy sami (jak moglismy ich zauwazyc gdy slepo wpatrywalysmy sie w kretyna przez tyle lat) i ile osob przestalismy dostrzegac przez nasza slepote. Nie jestesmy sami. Nigdy nie bedziemy.
    • Otóż to, związek ma sens tylko wtedy, gdy bycie w nim jest lepsze od bycia samemu. Jeśli z ta osobą czujemy się gorzej niż sami, to taka relacja absolutnie nie ma sensu.

      Dziękuję za ten piękny komentarz! Buziolki <3

Dodaj komentarz