Studia to nie koniec świata! – 4 mity o studiach, w które wierzą maturzyści

Studia były milowym krokiem w moim życiu, ponieważ wyrwały mnie z bezpiecznego zakątka, który doskonale znam i rzuciły mnie w otchłań obcego miasta, masy obcych ludzi, w nowy świat, którego dotąd nie znałam. Chyba sama matura nie stresowała mnie tak mocno, jak „najdłuższe wakacje życia”, które wywróciły mój świat do góry nogami.

„Wybór studiów to decyzja kluczowa, na całe życie”

Tak myślałam aplikując na polskie uczelnie. Byłam przerażona, że już teraz muszę zadecydować o mojej przyszłości. Wybór był ogromny – kierunków studiów w Polsce jest 406. Co wybrać? Co będzie najlepiej płatne, a zarazem nie okaże się dla mnie zabójcze? Czy znajdę później pracę? A jeśli skończę studia i nie będę lubiła tego co robię? – takie tragiczne wizje trawiły mnie od początku lipca. Teraz wiem, że studia to nic wiążącego na całe życie, więc nie warto było się przejmować. Procedura zmiany uczelni, zmiany kierunku studiów, możliwość „przepisania” punktów z zaliczonych na innym kierunku przedmiotów, wymiany międzyuczelniane – to wszystko jest możliwe. Dlatego nie myśl o wyborze kierunku jak o cyrografie z diabłem.

„Musisz już teraz określić kim chcesz być”

Nie. Nie musisz. Określisz się, gdy się dowiesz – Teraz już to wiem, że studia są czasem na próbowanie wielu różnych rzeczy – do wyboru są różne kierunki studiów, kursy, prace, koła naukowe. Możesz bez większych zobowiązań doświadczać i decydować, czy ci się to podoba czy nie. Ja zawsze chciałam pracować w kawiarni, parzyć kawę i sprzedawać ciastka – doświadczyłam tego w wakacje i wiem, że jednak ta praca nie jest tak kolorowa, jakby mi się mogło wydawać. Często w Polsce barista jest traktowany jako kelner, który moim zdaniem jest najbardziej niewdzięcznym zawodem jaki można wykonywać. Zgiełk, praca za barem i na sali, obsługa kasy i nagrzanego ekspresu, a do tego dniówka to 12 godzin, stawka za godzinę 6-7 zł brutto. Doświadczyłam i wiem, że nie chcę tak pracować, ale marzy mi się taka mała, przytulna knajpka z najlepszym flat white w mieście, przytulnymi wykuszami i czekoladowymi babeczkami z powidłami z węgierek. Może kiedyś spełnię swoje marzenie i otworzę taki kącik, kto wie?

„Na studiach zajmujesz się tylko studiowaniem!”

Każdy ma inny sposób na życie. Jedni moi koledzy osiągają wysokie wyniki i poświęcają się całkowicie nauce. Inni spędzają czas w fitness clubach. Część studiuje drugi kierunek. Spora część pracuje. A niektórzy ani się nie uczą, ani nie rozwijają poza uczelnią. Ile ludzi, tyle sposobów na życie. Osobiście opowiadam się za tym, żeby nie spędzać całego życia na nauce, bo po pięciu latach, oprócz tytułu magistra nie będziemy mieć nic. Gdy zbliży się rozmowa rekrutacyjna i zostaniemy zapytani o hobby odpowiemy „sport, dobry film, dobra książka”. Nauka jest bardzo ważna i powinniśmy poświęcić jej czas, ale poza nią mieć przyjaciół, miłość, czas dla rodziny, hobby, pasje, czas dla siebie. Oczywiście może się zdarzyć tak, że doba będzie dla nas za krótka i nie zdążymy poświęcić się rodzinie, chłopakowi, przyjaciołom, siłowni, malarstwu i wolontariatowi, dlatego ważne jest, aby wybrać konkretne rzeczy, na których najbardziej nam zależy i na nich się skoncentrować. A przy dobrej organizacji czasu, uwierz mi, można to wszystko połączyć.

„Jest różnica między studiowaniem a nauką”

Ileż na mojej drodze spotkałam takich wesołków, którzy zapewniali mnie, że studia to czas swawoli i imprez! Być może tak jest, jeśli mieszkasz w akademiku, być może to zależy od kierunku, który studiujesz, być może od osobowości, ale jeśli chodzi o częstotliwość imprez w moim życiu, to nie wzrosła ona gwałtownie. Studia to ciężka praca, a najtrudniej jest się zmotywować do systematycznej nauki. Niby bez rodziców, gderania za uchem „do nauki dziecko!”, możesz robić co ci się podoba, jednak jeśli zależy ci na wynikach i nauczeniu się choć podstaw przyszłego zawodu, musisz się poświęcić. Zwłaszcza przed sesją będziesz sobie pluł w brodę i tęsknił za nawoływaniem przez mamę do pracy, bo sam nie potrafiłeś się zmotywować.


Nie taki diabeł straszny, jak go malują. Wielu maturzystów ma pewnie podobne zmartwienia. Jedni bardziej przeżyją rozstanie z domem, inni będą mieć problem z dostosowaniem się do trybu życia w dużym mieście, inni z kolei nie będą umieli się spiąć i zmotywować do pracy. Nie ma recepty na lęk przez nieznanym – będzie on zawsze obecny, mimo moich usilnych zapewnień. Dopóki samemu czegoś się nie doświadczy, nie będzie wiadomo, jaka jest prawda.

Podziel się:


1 thought on “Studia to nie koniec świata! – 4 mity o studiach, w które wierzą maturzyści”

  • Dobrze, że ktoś to zebrał do kupy i napisał, bo strasznie się boję tego maratonu matur – przerasta mnie myśl, że od tego zalezy całe moje życie :/ ale czytając ten tekst się uspokoiłam. najgorsza matma za mną, teraz tylko historia :/ Trzymajcie kciuki! 🙁

Dodaj komentarz